Logo
ŚMIERDZĄCY PROBLEM

Sprzątać, czy nie sprzątać po swoim psie – to dopiero jest pytanie. Pytanie niestety cały czas aktualne w naszym kraju. Niestety, bo tak proste kwestie nie powinny wzbudzać tylu emocji, pytań i kontrowersji.

Zgodnie z polskim prawem to gmina może nałożyć obowiązek sprzątania zanieczyszczeń pozostawionych po zwierzętach. Zgodnie z Uchwałą Rady Miejskiej obowiązkiem osób utrzymujących zwierzęta na terenie Gminy Miasto Elbląg jest „ nie dopuszczanie do zanieczyszczania pomieszczeń służących do wspólnego użytku, wejść do budynków, chodników i jezdni, alejek parkowych oraz klombów i zieleńców. W przypadku spowodowania przez zwierzę tych zanieczyszczeń należy niezwłocznie je sprzątnąć i umieścić w specjalnie oznakowanych pojemnikach lub w przypadku ich braku w koszach ulicznych nie stojących w bezpośrednim sąsiedztwie placów zabaw lub ławek parkowych.”

Prawo prawem, a ulica wyznacza swoje zasady. Najczęściej spotykane odpowiedzi na pytanie „dlaczego nie sprzątasz po swoim psie” są zaskakująco proste. Zasadniczo nie usłyszałam jeszcze ani jednego sensownego argumentu przeciwko słuszności sprzątania odchodów. Opiekunowie psów ras miniaturowych twierdzą, że „takiej małej kupki nie trzeba, powinni sprzątać ci co mają wilczury”. Inni uważają, że nikt nie musi sprzątać, bo tym zajmuje się miasto. Jeszcze inni w ogóle nie wiedzą dlaczego nie, nie sprzątają „bo nie” – dla nich problem nie istnieje.

W opozycji do miłośników czworonogów stają Ci, którzy psa nie mają, ale po kupach deptać nie chcą. Najczęściej wysuwają na front argumenty związane z ogólną estetyką, zdrowotnością i oczywiście bezpieczeństwem dzieci. Dzieci są dobrym argumentem na wszystko. Nie chciałabym nikogo urazić, ale na podstawie moich obserwacji wynika, że argumenty osób, nie posiadających psów w ogóle nie trafiają do opiekunów czworonogów. Zawsze jest to taki ping-pong, zdanie za zdanie, ale konsensusu żadnego. „Jakby to był mój pies, to bym sprzątnął!”, „Jak pan psa nie masz, to sie nie wtrącaj!”, „Ale dzieci mam i nie chcę żeby po g….. deptały!”, „A ja nie chcę żeby dzieci mi pod blokiem hałasowały!”. Niby dialog, nawet całkiem głośny, ale nic nie zmienia. Moim zdaniem jedynie odpowiedzialni właściciele psów mogą podjąć konstruktywną rozmowę z tymi, którzy po psach nie sprzątają. Rozmowę, a może po prostu zamiast mówić, powinni robić, co na szczęście coraz liczniej czynią.

Jaki jest argument przeciwko sprzątaniu po psie? Uchwała Rady Miejskiej zwalnia z obowiązku sprzątania osoby niewidome z psem przewodnikiem, co nie wymaga tłumaczenia. Być może osoby starsze, mające problem z poruszaniem się, także nie powinny schylać się po nieczystości. Tu jednak nasuwa się pytanie, czy wobec tego w ogóle powinny brać odpowiedzialność za wyprowadzanie psa na dwór, szczególnie wtedy, gdy pies jest duży, silny, energiczny. To jednak rozważanie na inną okazję.

Czy fakt, ze odchody jednego psa są niewielkich rozmiarów ma znaczenie? No nie bardzo, biorąc pod uwagę ilość miniaturowych piesków na elbląskich osiedlach. Poza tym taka mała kupka może być gorsza, bo czasami jej zwyczajnie nie widać, a woń po rozgnieceniu ma równie intensywną co ta duża. Co gorsze, jest takim samym źródłem parazytoz jak każda większa.

Słyszałam też argumenty o tym, że jak się płaci podatek za psa to te pieniądze są przeznaczone na sprzątanie, więc jest to sprawa miasta. Problem polega na tym, że od dawna podatku „za psa” w Elblągu nie płacimy, a nawet gdy był on obowiązkiem, większość właścicieli skutecznie unikała jego płacenia. Nie dajmy się jednak nabrać na takie tłumaczenie. Podatek podatkiem, a kultura swoją drogą.

Niektórzy twierdzą też, że nie muszą sprzątać, bo kiedyś się nie sprzątało i problemu nie było. Czy miłośnicy kotów nie sprzątają kuwet? Czy właściciele rybek nie oczyszczają zbiorników? Czy opiekunowie gryzoni nie czyszczą ich klatek? Czy Ty drogi czytelniku nie spuszczasz wody w toalecie? Toż to prosta, podstawowa czynność, żadna zdobycz cywilizacyjna, postęp, moda czy znak czasów. Szkoda, że opiekunowie tak społecznych i inteligentnych zwierząt jakimi są psy, unikają sprzątania po nich. Rzutuje to na całe środowisko miłośników psów jak i na odbiór tych zwierząt przez społeczeństwo.

Odpowiedź na pytanie „sprzątać, czy nie” powinna być prosta. Sprzątajmy dla siebie, dla estetyki naszego otoczenia, dlatego, żeby w parku można było zrobić piknik na trawie, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie parazytoz między zwierzętami, w końcu dlatego, żeby w ręku nosić zebrany argument dla wszystkich tych, co z okien krzyczą żeby im psa pod oknami nie wyprowadzać.

I tu płynnie przejdźmy do tego w co zbierać, jak już wiemy, że zbierać chcemy. Jak już wspominałam do pozbycia się nieczystości posłużyć nam mogą zwykłe uliczne śmietniki lub specjalnie oznakowane kosze. Żeby cała idea sprzątania nie niosła ze sobą długoterminowych skutków musimy zastanowić się w co kupę pakujemy. Zwykły woreczek śniadaniowy rozkładać się będzie wielokrotnie dłużej niż same odchody, więc szkody ze sprzątania będzie więcej niż pożytku. Do sprzątania odchodów wykorzystujmy worki i torebki biodegradowalne. Specjalnie przystosowane do tego celu torebki są dostępne w handlu już od dawna. W elbląskich parkach są dystrybutory takich torebek. Torebki te są odpowiednio wytrzymałe by nie utrudniać sprzątania, a jednocześnie przyjazne naszemu środowisku. Urząd Miasta także dostarcza darmowe torebki do sprzątania psich odchodów do punktów handlowych i zakładów leczniczych dla zwierząt. Dostęp do nich jest łatwy, zdobycie takiej torebki dla nikogo nie powinno stanowić problemu.




SPORZĄDZIŁA: lek. wet. Aleksandra Tucholska


POWRÓT



Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, przetwarzanie, publikacja lub wykorzystanie jakiejkolwiek części strony,
tak w całości jak i we fragmentach, bez zgody ECMZ Przychodnia Weterynaryjna Magdalena Podlasz zabronione.